Koniec fazy grupowej MŚ w piłce nożnej niewidomych. Japonia zaskoczyła formą

0
212

Pełne trybuny kibiców. Japończycy wyszli z pracy i tłumnie przyjechali dopingować swoją drużynę niewidomych piłkarzy. Niektórzy nie zdążyli się przebrać. Flagi, transparenty i inne akcesoria do kibicowania, wyciągali wprost z toreb na laptopy i teczek z dokumentami. Niecierpliwie czekali na swoich bohaterów skandując „Nippon” i śpiewając zagrzewające do boju przyśpiewki.

W końcu na boisko o rozmiarach 40 x20 wbiegli kolejno: Daisuke Sato- widzący bramkarz oraz 4 całkowicie niewidomych zawodników. Pojawienie się piłkarza z nr 5 budzi na trybunach prawdziwy entuzjazm. Tomonari Kuroda to strzelec pierwszej bramki Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej Niewidomych.

Japonia nie była faworytem. Mało kto wierzył, że drużyna gospodarza wyjdzie z grupy. To zaledwie 7 zespół mistrzostw w 2006 r., bez większego doświadczenia w meczach międzynarodowych. Na zawodach w 2002 r. przegrali każdy mecz, ale to już historia.

Tomonari Kuroda praktycznie gra sam. Precyzyjnie wyczuwa piłkę i rozgrywa akcje pod francuską bramką. Nadaje rytm własnej drużynie i Francuzi nie mogą znaleźć sposobu na odebranie mu brzęczącej piłki. Jej dźwięk pozwala na zlokalizowanie jej położenia. Za bramką stoi jeszcze jeden widzący członek drużyny. Podpowiada, jak wygląda sytuacja i która linia została przekroczona.

Kuroda nie potrzebuje podpowiedzi. Piłka przykleja się do niego. Trwa atak za atakiem. Akcja przesuwa się z jednego pola karnego na drugie. Kibice nie mogą się powstrzymać przed głośnym dopingiem, chociaż piłkarze potrzebują ciszy, by usłyszeć instrukcje i piłkę.

Pierwsza połowa ostatniego meczu grupy A kończy się bezbramkowym remisem. W drugiej połowie gra straciła swoją dynamikę. Zamiast numeru 5 na boisku pojawił się Yasuhiro Sasaki. Nie wzniósł jednak spodziewanej świeżości na murawę. Częściej było słychać francuskie instrukcje i to Francuzi byli częściej przy piłce.

W piłce nożnej niewidomych zmiany nie są ostateczne. Zawodnik, który zszedł z boiska, może na nie powrócić, dlatego kibice owacjami przyjęli decyzję trenera Kou Uozumi o przywróceniu do gry Tomonari Kurody. Jego pojawienie się i bramka po karnym w 18 minucie drugiej połowy w wykonaniu Roberto Isumi Sasakiego na nowo zwiększyły dynamikę gry i dały nadzieję kibicom. Minutę później wynik wyrównał Hakim Arezki, który bez problemu pokonał bramkę Daisuke Sato. Remis jednak wystarczył, by Japonia zagwarantowała sobie miejsce w rundzie play off.

Ostatnie mecze fazy grupowej dla grup B i C odbyły się dzisiaj przy pustych trybunach. Ulewny deszcz i niska temperatura skutecznie odstraszyły kibiców.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here