Polacy bohaterami na Broad Peak

0
386
źródło: Wikipedia

Broad Peak jeszcze długo będzie się kojarzył się tragicznymi wydarzeniami z początku 2013r. Śmierć Tomka Kowalskiego i Macieja Berbeki wywołała dyskusję i pytanie o wartości, którymi kierują się himalaiści.

Wyprawa na Broad Peak pod kierownictwem Jerzego Natkańskiego uwodniła, że złota zasada Rogera Baxtera Jonesa:„ Wróćcie żywi, wróćcie jako przyjaciele i zdobądźcie szczyt- w tej kolejności”, nadal obowiązuje. Członkowie wyprawy nie tylko pomagali sobie wzajemnie, ale uratowali również tajwańskiego wspinacza, który miał poważne problemy zdrowotne na wysokości 7400m. Gdy baza poinformowała ich, że chory czeka na pomoc w namiocie meksykańskiej pary, nie zastanawiali się długo.

– Jestem ratownikiem. Przysięgałem nieść pomoc w górach. Zebraliśmy się szybko i ruszyliśmy w czwórkę – ja, Marek Chmielarski, Grzegorz Bielejec i Krzysztof Stasiak – wyjaśnił Mariusz Grudzień. Na miejsce dotarli we dwóch.

– Nie wiedzieliśmy, jak poważny będzie jego stan. Wiedzieliśmy tylko, że jest z nim źle. Nie miał siły zejść do „trójki”, a w obozie czwartym był tylko jeden namiot meksykańskiej pary, która była po ataku szczytowym. Przyjęli go i czuwali przy nim. Komunikacja z nimi, z powodu bariery językowej, była bardzo utrudniona- wspomina Grzegorz Bielejec, który zdecydował się na ratowanie Tajwańczyka rezygnując z własnego ataku szczytowego.

Ten wyczyn nie pozostał niezauważony:

– Pragnę wyrazić wdzięczność za bohaterską postawę Polaków na Broad Peak. Członek naszego zespołu miał na tej górze poważne kłopoty zdrowotne, a polscy himalaiści szybko do niego dotarli i udzielili mu skutecznej pomocy- powiedział Yeh-shin Chu z ambasady Republiki Chińskiej na Tajwanie.

Bohaterem wyprawy jest również Piotr Tomala, który asystował Krzyśkowi Stasiakowi, gdy ten zaczął się źle czuć i wymagał podania tlenu. Piotr pilnował, by wszystkim udało się zejść bezpiecznie. Dostosował też swoje tempo marszu do osłabionego bólem nogi Jarosława Gawrysiaka.

Sukces tej wyprawy był możliwy dzięki zgranemu i dobrze dobranemu zespołowi Jerzego Natkańskiego:

– Miałem wpływ na dobór członków wyprawy. Większość z nich znałem już z wcześniejszych wypraw. Wiedziałem, czego się po nich spodziewać. Oprócz takich podstawowych rzeczy, jak przydatność w zespole, umiejętności techniczne i wspinaczka, niezwykle ważna była dla mnie umiejętność i chęć pracy w zespole. Niezbędne były takie elementy, jak gotowość niesienia pomocy innym, ale także poczucie humoru. To bardzo ważna cecha dla ogólnej atmosfery, zwłaszcza podczas długiego przeczekiwania np. złej pogody. Takiego zespołu, jak miałem na tej wyprawie, życzyłbym sobie zawsze- podsumował dla nas wyprawę Jerzy Natkański.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here