Przepłynie kanał La Manche, olimpijskie 10 km i może Bałtyk

0
145

Sebastian Karaś jest pływakiem, który ma na swoim koncie 5 rekordów kraju i 48 medali mistrzostw Polski. Teraz jego celem jest zdobycie kwalifikacji do igrzysk w Rio i udany występ na olimpiadzie. Zanim to jednak nastąpi, postanowił zrealizować inny swój projekt i przepłynąć kanał La Manche. Nam opowiedział o szczegółach tego przedsięwzięcia.

Jak zostałeś pływakiem?

Zacząłem pływać w wieku 7 lat. Na basenie pojawiałem się regularnie z mamą i bratem. Pewnego razu podszedł do nas trener Tomasz Mizerski. Zauważył, że nieźle sobie radzę w wodzie i zaproponował mi pierwszy trening. Zostałem pod jego opieką przez następne 7 lat, czyli aż do momentu, kiedy przeprowadziłem się do Warszawy.

Pływacy zazwyczaj wolą basen. Jak to się stało, że zainteresowałeś się pływaniem na otwartych akwenach?

Przez długi czas pływałem na krótszych dystansach i przeważnie stylem grzbietowym. Moje wyniki się ustabilizowały i szukałem czegoś nowego. Na początku wystartowałem w aquatlonie (1000m pływania i 5000m biegania). To tak dla podtrzymania formy poza sezonem, ale te zawody sprawiały mi niesamowitą frajdę. Odkryłem tam inne elementy rywalizacji niż prędkość pływania. Na ostateczny wynik miała wpływ nawigacja, czynniki zewnętrzne. Moimi pierwszymi oficjalnymi zawodami na wodach otwartych był Gdynia Marathon, czyli ok. 20-kilometrowy wyścig z Helu do Gdyni.

Jak wspominasz ten pierwszy start?

Przeżyłem lekki szok. Nie wiedziałem, czego się spodziewać na tak długim dystansie. Prawdę mówiąc wydawało mi się, że to będzie trochę łatwiejsze. Nie spodziewałem się, że 20 kilometrów może być aż tak męczącym dystansem. Ledwo wyszedłem z wody i długo do siebie dochodziłem. Bałtyk nie jest łatwym akwenem, ale też ja nie byłem wtedy dobrze przygotowany. Rok później w tym samym wyścigu byłem szybszy. Pokonałem ten dystans w czasie 04:14:48. Byłem najlepszy wśród Polaków i zająłem 3 miejsce.

Z kim wtedy przegrałeś?

Przede mną było dwóch bardzo utytułowanych zawodników. Zwycięzcą był Alexander Mayer, wówczas aktualny mistrz świata na dystansie 25 km. Drugi na podium Vladimir Dyatchin był kilkukrotnym medalistą mistrzostw świata [od sierpnia 2014 r. zawieszony za stosowanie substancji niedozwolonych- przyp. red]

Czy to wtedy zacząłeś myśleć o przepłynięciu kanału La Manche?

Wracając z zawodów w Gdyni, jeszcze w samochodzie zacząłem myśleć o La Manche. Zastanawiałem się nad kolejnym wyzwaniem. Chciałem wyznaczyć sobie trudniejsze cele. Przepłynąłem 20km w określonej temperaturze wody, więc od razu chciałem zwiększyć dystans i utrudnić sobie warunki. Więcej osób wchodzi na Mont Everest niż przepływa ten kanał. Można powiedzieć, że to takie pływackie Mont Everest

Jak wygląda droga od pomysłu do realizacji takiego przedsięwzięcia?

Istnieje federacja Channel Swimming Association. Tam trzeba zgłosić swój pomysł i spełnić kryteria. Należy m.in. wykazać się czasem spędzonym w wodzie o temperaturze poniżej 16oC. Na miejscu jest do pokonania 34 km w linii prostej, a w praktyce pokonuje się około 40 km ze względu na prądy. Płynie się z Dover do Calais, a kształt trasy przypomina odwróconą literę S.

Jakie są zasady pokonywanie kanału La Manche?

Zawodnikowi na trasie towarzyszy łódź asekuracyjna. Na niej na pewno będą osoby z mojego zespołu. Od nich będę dostawał żele energetyczne, jedzenie i picie. Zapewne napoje będą podgrzane, żeby się trochę rozgrzać w tej chłodnej wodzie. Jednak nie wolno mi mieć żadnego kontaktu z łodzią. W praktyce oznacza to, że jedzenie jest rzucane do wody lub podawane na kiju. Myślę, że ja zdecyduję się tę drugą możliwość. Regulamin nie przewiduje też pianki. Pływak może mieć na sobie czepek, okularki i kąpielówki. Nie ma też żadnego dodatkowego zabezpieczenia.

Przygotowujesz się także do olimpiady w Rio. Czy przygotowania do przepłynięcia kanału La Manche nie zaburzają twojego treningu?

Najpierw muszę się zakwalifikować do Rio. Pierwsza taka możliwość pojawi się w tym roku na mistrzostwach świata. Druga możliwość zdobycia punktów kwalifikacyjnych będzie w 2016 r. Kanał jest celem niezwiązanym bezpośrednio z olimpiadą. W Rio chciałbym bardzo szybko pływać 10km i to właśnie trenuję w grupie. Pod La Manche trenuję indywidualnie na mniejszych prędkościach.

Jakie koszty pociąga za sobą taka wyprawa?

Wyliczyłem, że powinno wystarczyć 21 000. Największym kosztem jest asekuracja. Wynosi ok. 15 000 zł. Do tego dochodzą przeloty, pobyt na miejscu. Staram się zebrać tę kwotę za pomocą portalu Polak Potrafi. Zaoferowałem tam wśród nagród m.in. analizę techniki pływackiej i trening pływacki.

Najpierw La Manche, potem olimpiada, ale na tym na pewno nie koniec. O jakich kolejnych celach myślisz?

Wiem, że była podejmowana próba przepłynięcia Bałtyku. Może kiedyś i ja tego spróbuję.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here