Puchar Europy jedzie do Rzeszowa

0
593

„Fenomeno di Polacco. Kosmita”- tak określił Rafała Wilka włoski komentator finału Pucharu Europy w Fossano. Z tą opinią zgodzili się również kibice, a nawet rywale, którym nie udało się znaleźć sposobu na polskiego zawodnika. Aktualny mistrz świata, już na pierwszym okrążeniu nie tylko wysunął się na prowadzenie w swojej grupie, ale wyprzedził również zawodników rywalizujących w grupie H3, którzy wystartowali całą minutę wcześniej.

Prowadzenia nie oddał już do końca 40-kilometrowej trasy wyścigu ze startu wspólnego. Zasadą tego zawodnika jest jechać zawsze na 100% swoich możliwości. Nie przygotowuje specjalnej taktyki, nie rozważa możliwych scenariuszy, ale też nie daje sobie taryfy ulgowej. Nie zwalnia przed ostrymi wirażami, nie robi tego na podjazdach, nie pozwala odpocząć rękom na zjazdach. Taka strategia to pewny przepis na wygraną, tyle że nie jest dostępna wszystkich zawodnikom.

Włoscy kibice, których piękna pogoda zachęciła do spacerów po zabytkowym miasteczku w Piemoncie i aktywnego kibicowania, na brukowaną Villa di Roma, przyszli dopingować przede wszystkim swoich rodaków. Widząc niezwykły pokaz mistrzowskiej formy Rafała Wilka, szybko dołączyli go do listy swoich faworytów.

Ten wyścig nie mógł się zakończyć inaczej. Po 1 godzinie 13 minutach i 1 sekundzie, pierwszy zawodnik rankingi UCI przekroczył linię mety i odniósł kolejne, szóste zwycięstwo w Pucharze Europy. To przypieczętowało jego pozycję lidera całego, trwającego od marca cyklu zmagań. Do wszystkich tegorocznych trofeów mógł więc dodać jeszcze i ten.

– Co mogę powiedzieć, trasa mi bardzo odpowiadała, a warunki sprzyjały. Cieszę się, że zabiorę Puchar Europy EHC ze sobą do Rzeszowa- powiedział nam tuż, po przekroczeniu linii mety Rafał Wilk.

Oprócz niego w zawodach startował także Rafał Mikołajczyk. Swój debiut w EHC zakończył na trzecim miejscu. Polacy pojechali do Włoch po miejsce na podium. Zadanie wykonali z nawiązką.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here