Puchary Europy federacji EHF jadą do Polski

0
103
@Sport in Esse

Rafał Wilk i Rafał Mikołajczyk do Lengau, gdzie rozegrano finały Pucharu Europy, jechali dla formalności. Obaj byli liderami cyklu i obaj wypracowali wystarczającą przewagę nad rywalami, a jednak zwycięstwo w niedzielnym wyścigu nie przyszło łatwo.

Zawodnicy grupy Adviva postanowili poszukać sposobu na polskiego mistrza świata i w trójkę stosowali taktykę mającą na celu spowolnienie Rafała Wilka. Niemiecka strategia okazała się nieskuteczna. Wprawdzie w wyścigu rozgrywanym w formule 1 godzina plus jedno okrążenie, zarówno Niemcy, jak i rzeszowianin zaliczyli 11 pętli, ale Polak zrobił to szybciej. Dystans 44 km pokonał w czasie 1:11:11,70. Patrick Gabriel uzyskał czas o ponad 6 sekund gorszy.

– Zawodnicy z Niemiec na pewno spowodowali, że wyzwanie było większe i zwycięstwo wymagało wysiłku, jednak na 4 okrążenia przed końcem wyścigu zdołałem im odjechać na bezpieczną odległość- wyjaśnił nam Rafał Wilk, który w 9 pucharowych startach, zwyciężał aż 8-krotnie.

Sukcesy polskiego zawodnika są w Austrii znane. Kibice, którzy licznie przybyli dopingować kolarzy ręcznych, nie ukrywali, że chcieli przede wszystkim zobaczyć pięciokrotnego mistrza świata i podwójnego mistrza paraolimpijskiego w akcji.

W kategorii H1 po raz pierwszy po laur federacji EHF sięgnął Rafał Mikołajczyk. Chociaż nie wygrywał poszczególnych zawodów cyklu, to prezentował na nich równą formę i plasował się blisko czołówki wyścigu. W Lengau zajął 4 miejsce, ale dorobek punktów wystarczył na objęcie prowadzenia w pucharach.

– To już prawie koniec sezonu i jestem z niego bardzo zadowolony. Udany występ w Pucharach Świata, mój pierwszy Puchar Europy i podwójne mistrzostwo Polski to doskonała motywacja, by solidnie trenować. Jest jeszcze kilka elementów do poprawy, ale dzisiaj jestem przede wszystkim szczęśliwy, że puchar trafił do mnie- powiedział nam na mecie Rafał Mikołajczyk.

Cykl EHC składał się z 11 startów. Rozpoczął się w marcu od wyścigu w Abu-Zabi. Miał także swoją polską odsłonę w Rzeszowie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here