Tomasz Hamerlak trzeci w NYC Marathon

0
269

44 edycja maratonu w Nowym Jorku dla 50 maratończyków na wózkach była nie lada wyzwaniem. Wiatr podnosił przednie koła wózków, zawodnicy walczyli o utrzymanie się na trasie, a organizatorzy za wszelką cenę próbowali zapewnić im bezpieczeństwo nawet, jeżeli oznaczało to spore zamieszanie w odczytach wyników i krótszą niemal o 5 km trasę wyścigu Ostatni raz wiało tak podczas maratonu w 1995 r. Ernst Van Dyk, zdobywca drugiego miejsca w maratonie o swoim starcie powiedział, że był to jego najtrudniejszy bieg w karierze. Podobnie sytuację na trasie ocenił Kurt Fearnley zwycięzca wyścigu.

– Podnosiło mi przednie koło i znosiło mnie na lewo. Gdyby coś takiego wydarzyło się na moście, to biorąc pod uwagę, że jechaliśmy zwartą grupą, mogłoby dojść do tragedii- powiedział na konferencji prasowej zwycięzca maratonu, który wśród swoich największych rywali wymienił Tomasza Hamerlaka. Poprosiliśmy zawodnika z Bystrej, by opowiedział nam o swoich zmaganiach z pogodą i trzecim miejscu w Nowym Jorku.

Liderzy wyścigu mówią, że nie było łatwo. Tatyana McFadden tuż przed końcem wyścigu wypadła z wózka. Jakie były warunki na trasie?

Pogoda była trudna. Potwornie wiało, a do tego było zimno. Przewracało drewniane barierki na trasie. Organizatorzy ze względów bezpieczeństwa przesunęli miejsce naszego startu. Pierwszy raz nie startowaliśmy z mostu, a trasa została skrócona.

Kurt Fearnley wspominał na konferencji prasowej, że wózki z trudem utrzymywały się na trasie.

Chwilami rzeczywiście robiło się niebezpiecznie. Wiatr znosił wózki i wjeżdżaliśmy na siebie. Czułem się jednak mocny i czekałem na pierwszy podjazd, żeby powalczyć o dobre miejsce.

Do ostatniej chwili walczyliście o miejsca. Finisz był zacięty, a jak wyglądała rywalizacja na trasie?

Na pierwszym podjeździe ktoś się oderwał od peletonu, chyba to był zawodnik z Ekwadoru. Poszedłem za nim. Dołączył do nas Japończyk Kota Hokinoue i próbowaliśmy uciekać razem. To nie była duża górka, więc grupa szybko nas dogoniła. Na kolejnym, dłuższym już podjeździe podjąłem jeszcze jedną próbę ucieczki. Tym razem z Kurtem Fearnleyem z Australii. Przez 8, może 9 kilometrów, to się udawało.

Na metę jednak wpadliście zwartą grupą

Pięć kilometrów przed metą dogoniła nas 4-osobowa grupa zawodników. Było w niej dwóch Japończyków, Ernst Van Dyk i Pierre Fairbank. Ostatnie metry zadecydowały o miejscach na podium. Różnice między nami są niewielkie.

Jest trzecie miejsce w Nowym Jorku, a za kilka dni kolejny maraton w Bejrucie

Jestem zadowolony ze swojego startu i oczywiście z trzeciego miejsca. W Nowym Jorku nie byłem jeszcze tak wysoko. Od Chicago czuję, że jestem w dobrej formie. W Bejrucie jest szansa, żeby walczyć o zwycięstwo.

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w Bejrucie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here