Udany koniec sezonu w Stambule

0
279
źródło: materiały prasowe organizatora

Przed tym maratonem nad startem obrońcy tytułu, zbierały się ciemne chmury. Od ostatniego wyścigu w Bejrucie minął zaledwie tydzień i nie było czasu na regenerację. W drodze do Stambułu Tomek Hamerlak nabawił się kontuzji, a na miejscu przywitała go mżawka. Jeśli jest coś, co naprawdę przeszkadza maratończykom na wózkach, to jest to na pewno deszcz. Mokre obręcze skutecznie utrudniają kierowanie wózkiem. Na szczęście, gdy zawodnik Start Bielsko- Biała stanął na linii startu nie padało.

– Moje modły zostały wysłuchane. Mżyć zaczęło, gdy już dojeżdżałem do mety. Byłem już po wyścigu, gdy zaczęło lać. Udało mi się. W zeszłym roku bardzo dokuczał nam tu wiatr. Pamiętam, że na 30 kilometrze zatrzymywało nas w miejscu. Tym razem mogłem w pełni wykorzystać fakt, że jestem w dobrej formie- powiedział Tomasz Hamerlak.

Swoją wysoką dyspozycję obrońca tytułu sprzed roku zaznaczył już na pierwszym podjeździe. Szybko objął prowadzenie i spowalniany jedynie przez przypadkowe osoby wychodzące na trasę maratonu, przekroczył linię mety jako pierwszy.

– Cieszę się, że wygrałem tu drugi raz z rzędu. Swój plan zrealizowałem od początku do końca. Może mogłem jeszcze poprawić czas, ale ze względu na kontuzję wolałem nie ryzykować. Zdecydowałem się na tempo, które zapewniło mi zwycięstwo- powiedział Hamerlak, dla którego start w Stambule był już ostatnim w tym sezonie.

Teraz po krótkiej rehabilitacji uszkodzonej stopy, czekają go przygotowania do mistrzostw świata. Ich pierwsza odsłona nastąpi podczas maratonu w Londynie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here