Warszawski Triathlon Zimowy bez zimy, ale z rekordami

0
141

Warszawski Triathlon Zimowy to impreza unikalna. Chociaż to triatlon, nie ma w nim pływania. Tegoroczna edycja nie była również zimowa. Nie było śniegu ani mrozu, była za to rekordowa liczba drużyn i uczestników indywidualnych. Był też rekord czasowy.

400 triatlonistów rozpoczęło zmagania od pokonania biegiem 4 kilometrów. Po tym etapie prowadził Piotr Łobodziński, specjalista biegów po schodach, mistrz świata i zdobywca Pucharu Świata w tej dyscyplinie. Łobodziński wygrał WTZ w 2013 r. Był pierwszym biegaczem, któremu udała się ta sztuka. W tym roku miał zamiar powtórzyć swój wyczyn. Jako pierwszy pojawił się strefie zmian po biegu i jako pierwszy pokonał dwa kilometry na łyżwach, chociaż nie zawiązał ich dobrze i nie była to w jego wykonaniu poprawna technicznie jazda. Prowadzenie utrzymywał też przez kilka pierwszych okrążeń na rowerze, niestety ok. 10 minut przed końcem wyścigu wyprzedził go wielokrotny triumfator tej imprezy Bartosz Banach, znany kolarz przełajowy z Gdańska.

Piotr Łobodziński pojawił się na imprezie wyłącznie z zamiarem obrony tytułu zwycięzcy. Gdy osiągnięcie tego celu stało się niemożliwe, zrezygnował z dalszej rywalizacji.

– Interesowało mnie tylko pierwsze miejsce. Nawet gdybym nie miał straty na panczenach, nie wyprzedziłbym Bartosza Banacha. Drugie miejsce mnie nie interesowało- powiedział Piotr Łobodziński, który rzadko jeździ na rowerze, a panczeny miał na nogach dwa lata temu, podczas zwycięskiego startu.

Zwycięzcą został Bartosz Banach, który startuje w imprezie od 2010 r. i wygrał w niej wcześniej już trzykrotnie. Wśród uczestników panuje przekonanie, że WTZ preferuje kolarzy, jednak Banach, tego nie potwierdza.

– WTZ jak każdy triatlon, jest dla multisportowców. W tym roku przygotowuję się do tradycyjnego triatlonu. Z tego względu dużo biegam i pływam. To mi dużo daje. Panczenów nie ćwiczę jakoś specjalnie. Lubię rekreacyjnie pojeździć na łyżwach- powiedział Banach, jednocześnie podkreślając, że bieganie i łyżwy, sprawiły mu jednak problemy.

– Kolarstwo to moja dyscyplina, więc było mi tu lżej. Nie było błota na trasie, ziemia była ubita, więc udało mi się utrzymać odpowiednią prędkość- dodał zwycięzca tuż po tym, jak uzyskał swój rekordowy czas

Wśród pań także wygrała kolarka. Paula Gorycka, brązowa medalista mistrzostw świata w 2010 i 2013 r. nie miała żadnych problemów, by obronić swój zwycięski tytuł sprzed roku.

– Niestety nie lubię biegania. Zimą wykonuję marszobiegi, na szczęście udało mi się przybiec w czołówce. Dużo odrobiłam na łyżwach, co mnie zaskoczyło, bo w tym roku jeszcze na nich nie jeździłam, no a na rowerze powiększyłam przewagę, z czego się bardzo cieszę- powiedziała zwyciężczyni, dla której start w WTZ jest urozmaiceniem w przygotowaniach do sezonu.

– Przygotowuję się do sezonu letniego i zimowe starty nie są moim priorytetem, ale jeśli startuję w zawodach, to zawsze chcę je wygrać- dodała Paula Gorycka.

26. edycja imprezy cieszyła się rekordowym zainteresowaniem sportowców, ale nie kibiców. Mimo słonecznej pogody niewiele osób zdecydowało się dopingować triatlonistów. Zawodników wspierała m.in. Natalia Czerwonka, łyżwiarka szybka, srebrna medalistka z Soczi w drużynie. Zagrzewać kolegów do walki przyszedł również Sebastian Karaś, pływak, który we wrześniu będzie próbował przepłynąć Kanał La Manche.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here