Złote medale, srebro i nieuznany protest

0
82
@Sport in Esse

Drugi dzień Mistrzostw Świata w Parakolarstwie obfitował w wydarzenia. Pierwszy medal dla Polski w jeździe indywidualnej na czas zdobyła Anna Harkowska, która na 21-kilometrową trasę wyruszyła wciąż odczuwając skutki niedawnego upadku. Zaledwie trzy dni przed mistrzostwami, kolarka kategorii C5 upadła na zjeździe podczas zawodów pucharowych.  Mimo walki z bólem, ustąpiła jedynie Brytyjce. Sarah Storay, wielokrotna mistrzyni świata, 11-krotna medalistka  paraolimpijska pokonała dystans półmaratonu w czasie 0:30:52.36. Anna Harkowska metę minęła z czasem 0:33:08.17.

– Pokonanie bólu związanego z moją kontuzją było największym wyzwaniem. Poobdzierana skóra bardzo piekła. Starałam się o tym zapomnieć i jechać do przodu. Zwłaszcza, gdy Sarah mnie wyprzedziła. Musiałam po prostu za nią pojechać i walczyć do końca- mówiła nam na mecie zdobywczyni srebrnego medalu i dodała, że jeśli uda się jej pokonać strach przed zjazdami, który jeszcze pozostał po wypadku, to w wyścigu ze startu wspólnego spróbuje pokonać Sarah.

Trasa, na której rozgrywane są zawody może budzić obawy nie tylko u kontuzjowanych zawodników. Zjazd wymaga umiejętności technicznych, a trzy podjazdy, dobrego przygotowania technicznego i niezawodnego sprzętu. Takie warunki odpowiadały polskim tandemom.

– Trasa rzeczywiście była selektywna, ale przecież to są mistrzostwa świata. Powinna taka być. Pod tą trasę trenowaliśmy i byliśmy do niej przygotowani, gdyż przez dwa tygodnie jeździliśmy w tej okolicy. Zresztą cały sezon był po to, żeby dzisiaj pojechać jak najlepiej. Wygraliśmy  z Holendrami, z którymi przez cały sezon przegrywaliśmy. Mamy więc powody do radości- mówił Marcin Polak, który razem z Michałem Ładoszem zdobył złoty medal pokonując 31 km w czasie 0:43:34:44.

Z tą samą trasą świetnie poradziły sobie panie. Iwona Podkościelna i Aleksandra Wnuczek  powiększyły polski dorobek medalowy mijając metę z czasem 0:52:05.61. Walka w tej konkurencji trwała do ostatnich metrów. Nowozelandki były wolniejsze tylko o ułamki sekund. Mniej szczęścia w rywalizacji miał tandem w składzie Przemysław Wegner i  Artur Korc, który zajął 4 miejsce.

– Z miejsca jestem bardzo zadowolony. Nastawiałem się na szóste, może nawet siódme miejsce. Jest czwarte, chociaż to nie była trasa pod nas. W tym składzie jeździmy pierwszy rok. Myślę, że daliśmy z siebie wszystko- mówił nam Przemysław Wegner.

On i jego pilot złożyli protest udowadniając, że hiszpański tandem przez niemal 10km jechał im na kole, co jest niezgodne z przepisami mistrzostw. Niestety protest nie został uznany z braku wystarczająco mocnego dowodu.

– Może gdybym miał to na filmie? Zdjęcia nie wystarczyły, a sędziów nie było tak dużo,  żeby mogli monitorować całą trasę- mówił rozczarowany trener tandemu.

 

 

 

 

 

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here